Elles Dambrink po wygranych derbach: „Chcę wygrywać tu trofea. Właśnie dlatego wybrałam ŁKS”
ŁKS Commercecon Łódź pokonał PGE Budowlanych Łódź 3:1 w emocjonującym starciu derbowym. Dla holenderskiej atakującej, Elles Dambrink, było to pierwsze tego typu spotkanie w karierze. W rozmowie po meczu zawodniczka ocenia występ swojego zespołu, opowiada o kulisach współpracy z trenerem Adrianem Chylińskim oraz zdradza, co zdecydowało o jej przenosinach do Łodzi.
Justyna Żółkiewska: To Twoje pierwsze derby Łodzi i od razu kończysz je z wygraną. Jakie to uczucie?
Elles Dambrink: Myślę, że możemy być bardzo zadowolone. Atmosfera w hali była wspaniała – i to po obu stronach. Chcę jednak szczególnie podkreślić rolę naszych kibiców. Bardzo pomogli nam po przegranym, trzecim secie. To dzięki ich wsparciu pozbierałyśmy się i domknęłyśmy ten mecz wygraną.
Wygląda na to, że wyciągnęłyście wnioski z wcześniejszej porażki z Rzeszowem. Tamten trudny rywal pomógł Wam lepiej przygotować się na derby?
Racja. Na początku sezonu trafiamy na bardzo wymagających przeciwników. Bardzo mnie to cieszy, bo od razu możemy wejść na wysokie obroty. Jestem też przekonana, że z meczu na mecz nasza gra będzie wyglądać jeszcze lepiej.
Bezwzględny kontratak i realizacja taktyki
Gdybym miała opisać Waszą grę w tym meczu jednym słowem, użyłabym określenia: bezwzględne. Mam na myśli przede wszystkim skuteczność w kontrataku – nie dałyście rywalkom miejsca na reakcję.
Zgadzam się. Miałyśmy bardzo dobrze przygotowaną taktykę i było to widać zwłaszcza w dwóch pierwszych setach. W trzecim zaczęłyśmy gorzej i popełniłyśmy zbyt dużo własnych błędów. Cieszę się jednak, że potrafiłyśmy opanować sytuację i od razu wrócić na właściwe tory w kolejnej partii.
„Stworzyłyśmy grupę, w której wszystko kliknęło”
Jak czujesz się w samej Łodzi oraz w nowej drużynie?
W wolnych chwilach powoli zwiedzam miasto, a jeśli chodzi o szatnię – wydaje mi się, że zebrała się z nas naprawdę świetna grupa. Mamy różne osobowości, ale to wszystko ze sobą „kliknęło”. Zobaczymy, dokąd nas to doprowadzi.
A jak pracuje Ci się z trenerem Adrianem Chylińskim? Pojawiają się opinii, że jego ekspresyjne zachowanie przy linii może czasem wywoływać presję.
Dla mnie taka emocjonalność to żaden problem. Zdecydowanie wolę trenera, który żyje meczem, niż takiego, który nie ma nic do powiedzenia. Adrian pasjonuje się siatkówką i czuję, że mogę się od niego wiele nauczysz. Jak na razie nasza współpraca układa się bardzo dobrze.
Taka energia z ławki potrafi chyba odpowiednio pobudzić zespół w kryzysowym momencie?
Dokładnie. W trudniejszych chwilach potrafi nas nakręcić i przypomnieć: „dawać dziewczyny, pora walczyć!”. A kiedy my złapiemy właściwy rytm, on nakręca się razem z nami. Powstaje z tego fajna, podwójna dawka dobrej energii.
Cel jest jeden: trofea z Wiewiórami
Na koniec muszę zapytać – dlaczego przed sezonem postawiłaś właśnie na Łódź?
Dlatego, że budujemy tutaj naprawdę mocną ekipę. Zależało mi na regularnej grze, a w Łodzi mam do tego doskonałe warunki. Przyjechałam tu, by wygrywać trofea – i to jest główny powód, dla którego wybrałam ŁKS.